Dębowiec zimą

Dzisiejszy plan treningowy zawierał wpis o 12 km biegu po górkach. Jak to z planami bywa, czasem są mało realistyczne, nie przystosowane do aktualnych warunków, a czasem po prostu do zignorowania na skutek opętania przez lenistwo ;)

Tym razem tenże plan uległ modyfikacji na skutek:

– warunków pogodowych (wreszcie mamy wymarzoną zimę z mnóstwem śniegu i słońca; a że trochę późno – taki mamy klimat),

– niepokojących objawów przeziębienia.

Zatem skończyło się na 10 km marszu na pagórek zwany Dębowcem. Tym razem nie można było podziwiać panoramy Bielska-Białej i połowy Śląska, ale i tak było urokliwie.

W schronisku nabyłam i wypiłam grzane piwo z miodem – w końcu muszę jakoś pokonać to przeziębienie. A powrót ze śpiewem na ustach ;)