Azjaci

Podejrzewam, że czytający książki Murakami dzielą się na dwie grupy:

– tych co przeczytali sporo, a może nawet wszystkie jego powieści, ale nie sięgnęli po książkę „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”. Może nawet sięgnęli, ale uznali, że nie nadaje się to do czytania.

– tych co przeczytali tylko „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu”, a pozostała twórczość Murakami ich nie fascynuje.

Ja raczej zaliczam się do tej drugiej grupy. Wcześniej próbowałam przebrnąć przez powieść „Przygoda z owcą”, ale chyba przy 40-tej stronie się poddałam. Może akurat nie miałam nastroju na ten typ literatury. Książka była pożyczona, więc nie mogłam do niej wrócić. Jednak obiecuję sobie, że jak już nadrobię moje zaległości w czytaniu (pojemność półki z zakupionymi i nieprzeczytanymi książkami wykazuje symptomy przepełnienia), to sięgnę po którąś z książek tego autora.

Natomiast odnośnie „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” – muszę przyznać, że niedawno przeczytałam ją po raz drugi. Rzadko mi się to zdarza, bo wydawać by się mogło, że nie jest to typ literatury, który można czytać wielokrotnie. A jednak. Pierwszy raz czytałam książkę przed moim debiutem maratońskim i pewne stwierdzenia autora dotyczące biegu na tym dystansie budziły u mnie niepokój. Teraz czytałam tę książkę wiedząc co to znaczy i z kolei zwróciłam uwagę na inne elementy, które wcześniej nie zapadły mi w pamięci.

Z racji, że autor jest jednocześnie talentem pisarskim i maratończykiem ( nawet ultra maratończykiem i triatlonistą) efekt końcowy w postaci książki „O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu” jest, w mojej ocenie, wyjątkowo udany. A przede wszystkim niezwykle wiarygodny. Brak tam zupełnie przechwalania się swoimi sukcesami, jaki to ja jestem wspaniały itp., peanów na cześć dystansu, jedynych słusznych metod treningowych i tym podobnych elementów, które czasem spotyka się w książkach traktujących o sporcie.

Właściwie nie jest to stricte książka o uprawianiu sportu, ale o motywacji, życiu codziennym z bieganiem w tle, sporo jest też elementów autobiograficznych.

Polecam, przede wszystkim biegaczom (przyszłym, obecnym , byłym), bo nie sądzę, aby ktoś inny chciał czytać o bieganiu. Jeszcze parę lat temu, mnie nie przyszłoby to do głowy ;)