Śląsko-Morawskie Beskidy

Dzisiaj moja trasa rowerowa przebiegała od schroniska do schroniska. Jej celem nie było poprawianie rekordów na segmentach Stravy, ale podziwianie jesiennych widoków w górach i stopniowe zmniejszanie obciążeń treningowych. Oczywiście przy okazji parę QOM-ów na Stravie i rekordów na Endomondo zrobiłam ;). No bo jak tu nie depnąć na pedały, gdy na ostatni najstromszy odcinek na Javorovy wjeżdża grupa rowerzystów wyglądających nie jak amatorzy lajtowego kolarstwa. Przecież co najmniej paru trzeba wyprzedzić. A można sobie wyobrazić, co oni czuli gdy zaczynała ich wyprzedać kobieta. Też nie mogli odpuścić :)

Drogi rowerowe w Beskidach po stronie czeskiej, to zupełnie inna jakość niż po polskiej stronie. Gorąco polecam. Nawet ludzie bardziej życzliwi, jakoś nie przeszkadzali im rowerzyści i nie mieli problemu z ustąpieniem drogi przejazdu. Oczywiście z mojej strony też nie było żadnej nachalności w zakresie toru przejazdu. Po prostu wzajemny szacunek i życzliwość.