Listopad

Dzień rozpoczęłam uroczystym śniadaniem, potem kawa i sernik … Ups, tego dietetycy nie polecają.
A wracając do dzisiejszego Święta.
Z czym kojarzy mi się niepodległość ? Zdecydowanie z wolnością, a to uczucie towarzyszy mi w trakcie biegania. Zatem trzeba było wykonać heroiczny zryw z kanapy. Biorąc pod uwagę typowo listopadową aurę za oknem, trudno było zmobilizować się do biegu.
Jednak już po wyjściu za próg domu, okazało się że pogoda nie jest tak uciążliwa, jak mi próbowała wmówić, ta moja bardziej leniwa część mózgu ;) Im dłużej biegłam tym bardziej mnożyły się endorfiny.
Jeśli ktoś wykaże się pewną dociekliwością przy analizie mojego treningu, to zapewne zauważy, że tętno było dziwnie niskie, żeby nie powiedzieć, w zaniku. Nie wynika to z tego, że mam już tak doskonałą wydolność jak u zawodowego sportowca, tylko z tego, że… opaska z pulsometru coś się poluzowała i opadła prawie do pasa ;)