Wiosna na parapecie

Dłuższe wybiegania staram się robić na trasach rzadko uczęszczanych przeze mnie, tak abym się zbytnio nie nudziła znajomymi widokami.

Po dzisiejszej trasie nie spodziewałam się jakieś szału poznawczego. A jednak teraz wiem, że:

– do Bielska-Białej dotarł gość z odległej Skandynawii. Jest to głaz narzutowy, który trochę długo czekał, aż go zauważyłam w moim pięknym mieście,

– istnieje coś takiego jak paznokcie tytanowe. Zaintrygowało mnie to tytanowe odkrycie. Czy z racji swojej trwałości mogą pełnić funkcję obronną dla biegaczek, którym jakiś typ próbuje np. zniweczyć misterny plan treningowy ?

Szczególnie tak mnie naszło  zastosowanie owych paznokci po przebiegnięciu jedną z ulic (prawie w centrum Bielska). Zauważalne były grupy osobników płci męskiej zgromadzone w okolicy czynnego sklepu, mającego w swojej ofercie napoje dla osób pow. 18 roku życia. Zapewne sklep jest dobrze zaopatrzony i ma stałą klientelę o ugruntowanej reputacji, gdyż najpierw tą ulicą przejechała straż miejsca, a potem policja.

Tempo dziesiejszego treningu nie było oszałamiające, ale to w końcu długie wybieganie … no może nie aż tak długie ;)

A poza tym, z utęsknięniem czekam na piękną słoneczną wiosnę.