Wrocław_Night

… czyli traktat o I Nocnym Półmaratonie we Wrocławiu i jednocześnie moja nominacja do fuszerki roku w dziedzinie sportu.

Ale od początku. We Wrocławiu byliśmy około 13.00 – najpierw odebrałam pakiet startowy, a potem zakwaterowaliśmy się w hotelu w centrum miasta, 5 minut spacerkiem do Rynku. Mieliśmy jeszcze trochę czasu na wstępny rekonesans miasta. O 16.00 zjadłam tagliatelle z pieczarkami w sosie śmietanowym w ramach przygotowań do startu. O 18.00 przejażdżka tramwajem pod Stadion Olimpijski. Od 19.00 zaczęłam się rozgrzewać.

I teraz będzie się robiło ciekawiej ;)

19.45 – ustawiam się za pacemakerem z balonikiem 1:45, jestem pełna entuzjazmu, może życiówkę uda się wykręcić, takie wspaniałe tereny do przebiegnięcia.

20.05 – mój mąż, który poszedł już w okolice startu przygotować się do sesji zdjęciowej, wraca i przekazuje mi informację, że start będzie opóźniony, bo tak Organizator przekazał przez megafon (słyszalny tylko dla czołówki strefy startowej). Podobno coś wydarzyło się na trasie. No cóż, wypadków drogowych nie da się przewidzieć (tak to sobie wytłumaczyłam).  Zdarza się. Ale jestem pełna nadziei i optymizmu

20.30- informacja o przełożeniu startu na 21.00

Zaczynają mnie boleć stopy. To zapewne efekt wcześniejszego dreptania po Wrocławiu, ale też półgodzinnego stania w sektorze startowym. Wypiłam już połowę wody. Zaczynam być głodna. Nie miałam ze sobą żadnego batonika, bo przecież na trasie miały być banany.
Komary mają raj. Cztery tysiące biegaczy plus tyle samo osób towarzyszących (tak podejrzewam) to niezła „wyżerka”. Krwi do wyboru, do koloru.
Już się nie rozgrzewam, powoli tracę entuzjazm, nie liczę na „życiówkę”, postanawiam że po prostu na biegowo pozwiedzam Wrocław czyli balonik 2:00

21.00 – idę w kierunku startu
21.10 – informacja o przełożeniu startu na 21.30

Po szybkiej analizie sytuacji,podejmuję decyzję o rezygnacji z biegu.
Po pierwsze – nie wiadomo, czy o godz. 21.30 będzie jednak rzeczywiście start
Po drugie – start o 21.30 oznaczałby metę o godz. 23.30 czyli zaczynają się nocne kursy komunikacji miejskiej (kursy sporadyczne, a biegaczy mnóstwo, do hotelu bardzo daleko). To z kolei sprawiłoby, że w hotelu bylibyśmy ok. 1.00 w nocy. A przecież chcieliśmy jeszcze wypić kawę i zjeść lody na Rynku, a potem zwiedzać nocą Wrocław. Po to właśnie wybraliśmy opcję z hotelem w centrum miasta. Czyli nasze plany stawały się mało realne.

Ponieważ tramwaje nie kursowały przy Stadionie Olimpijskim i po części trasy półmaratonu (ze względu na zawody ;) ), to około 2,5 kilometra musieliśmy przejść do najbliższego miejsca, aby wsiąść do tramwaju.

Po drodze zaczepiali nas zdezorientowani kibice (niosłam numer startowy w ręce) i pytali co się dzieje.

Dotarliśmy szczęśliwie do hotelu i wyruszyliśmy od razu na zwiedzanie. Wrocław ogólnie jest piękny, a nocą mnie jeszcze bardziej zachwycił. Ostrów Tumski – wspaniale oświetlona katedra, mosty i inne budynki. Można by tak wyliczać w nieskończoność. Atmosfera też niesamowita. O 1.00 w nocy Wrocław jeszcze tętnił życiem, wieczór był bardzo ciepły i przyjemny.

Po powrocie w niedzielę do Bielska- Białej w sieci aż wrzało od wiadomości o półmaratonie i oczywiście komentarzy.
Okazało się, że półmaraton ostatecznie odwołano (z powodu źle zabezpieczonej trasy), a część biegaczy przebiegła nielegalnie trasę, przy zabezpieczeniu policji. Wyobrażacie to sobie. Jak chcieli się napić, to korzystali z hydrantu, bądź ktoś kupował w okolicznym sklepie wodę i dzielił się nią z innymi biegaczami. Na trasie pozostała część wolontariuszy więc też obdzielała wodą, którą udało im się uchronić przed zabraniem przez Organizatora.
Heca na całego.
Dotychczas nie sądziłam, że mogą się takie rzeczy zdarzyć, o ile nie będzie np. ataku bombowego czy powodzi.

Prezydent Miasta już odwołał w związku z tym Dyrektora Biegu i obiecał, że będą zwracać wpisowe. Też mi pocieszenie. Wpisowe to akurat „pikuś” przy ogólnych kosztach wyprawy (paliwo, hotel).

W moim przypadku, nie żałuję wyjazdu do Wrocławia – było zwiedzanie, na które się nastawiałam, tylko tak trochę dziwnie się czuję patrząc na koszulkę i numer startowy. Ciekawe dlaczego ? ;)

Jedno jest prawie pewne, raczej nie zdecydują się na udział w Maratonie Wrocławskim we wrześniu ( o ile się odbędzie).