Murcki

Dzisiaj po zapoznaniu się z sytuacją drogową na trasie Katowice – Bielsko-Biała uznałam, że zamiast stać w korkach, pobiegam na Giszowcu. Na tę okoliczność mam od pewnego czasu w bagażniku strój biegowy i buty. Zimą, bez posiadania czarnego pasa w krav maga, taka opcja nie wchodzi w grę, ale od wiosny do jesieni – czemu nie ?

Coraz bardziej zaczynam eksperymentować z trasami w tej okolicy. Dzisiaj dobiegłam do Murcek. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo za bardzo w kwestiach katowickich nie jestem biegła. Sporządziłam w związku z tym dokumentację zdjęciową i dokonałam weryfikacji w domu. Weryfikacja wypadła pozytywnie. Dobiegłam do przystanku autobusowego Szyb Stanisław, ale nie zauważyłam w pobliżu żadnego szybu. I jak się okazało, po zapoznaniu się z informacjami o zabytkach industrialnych Śląska, nie była to kwestia mojego kiepskiego wzroku, tylko faktycznie tego szybu już nie ma. Pozostała tylko nazwa. W pobliżu natrafiłam na firmę, na terenie której zauważyłam trochę PRL-u czyli figurę hutnika, były też obiekty świętobliwe i … sympatyczne, choć poważnie traktujące swoje obowiązki, dwa piękne owczarki niemieckie (te były żywe).

Start i meta była oczywiście spod willi dyrektora kopalni Giesche (1910 rok). Nazwa Giszowiec pochodzi właśnie od nazwiska założycieli tego osiedla i przemysłu w tej okolicy (niem. Gieschewald).