Kryształy w Hucie Julia

Oczekując na moją kolarską ekipę teamową „Opony Serafinowski” biorącą udział w Bike Adventure biegałam po okolicy – czasem bliższej czasem dalszej. Ja nie czułam się na siłach sprostać takiemu rowerowemu wyzwaniu.

Moje wycieczki biegowe połączone czasem ze zwiedzaniem okolicznych atrakcji wyglądały następująco:

Dzień 1
Start – Punkt Informacji Turystycznej, Urząd Miasta (obok startu ostrego Bike Adventure). Następnie pobiegłam ulicą Armii Krajowej do Zakrętu Śmierci. Od tej atrakcji turystycznej żółtym szlakiem na Wysoki kamień (1058 m n.p.m.) i powrót czerwonym szlakiem (Główny Szlak Sudecki) do punktu startowego.

Dojazd do startu ostrego - I dzień Bike Adventure

Picture 1 of 5

Dzień 2
Ulicą Franciszkańską w górę do niebieskiego szlaku koło Kościoła, następnie niebieskim szlakiem do Chaty Izerskiej, mijając po drodze Chybotek (zespół skał nieco chybotliwych).
Dobiegłam do Piechowic, gdzie zwiedziłam działającą Hutę Szkła „Julia”. Jestem pod wrażeniem talentów tamtejszych pracowników i gorąco polecam odwiedziny w tym miejscu.
Powracając do Szklarskiej Poręby biegłam najpierw niebieskim szlakiem, następnie zielonym wzdłuż rzeki. Wbiegłam do centrum Szklarskiej Poręby przy Młynie Świętego Łukasza i wróciłam na Franciszkańską.

Mijałam po drodze także przystanki Dużej Sztaudyngerowskiej Trasy Turystycznego, gdzie szczególnie utkwiła mi jedna fraszka:
„Była wierna jak skała,
choć czasem kruszała”.

Budka dla ptaków przy Chacie Izerskiej

Picture 1 of 5

Dzień 3
Start – Skwer Radiowej Trójki. Następnie pobiegłam zielonym szlakiem do parkingu przy skrzyżowaniu ul. Mickiewicza i Szosy Czeskiej, następnie czerwonym szlakiem (główny Szlak Sudecki) na Halę Szrenicką. Czarnym szlakiem wspięłam się na Szrenicę (1362 m n.p.m.). Następnie wróciłam na szlak czerwony mijając formy skalne „Trzy Świnki” i „Twarożnik” dobiegłam do Śnieżnych Kotłów. Z tego miejsca rozciąga się wspaniała panorama gór.
Powrót – żółtym szlakiem, po drodze mijając Schronisko pod Łabskim Szczytem.
Po zbiegnięciu do Szklarskiej Poręby zwiedziłam jeszcze Muzeum Mineralogiczne i wróciłam na Franciszkańską.

W muzeum najbardziej zaintrygowały mnie galeny, ogromne róże pustyni i jajo dinozaura kaczodziobego :)

Miłą niespodzianką w tym dniu było także przyznanie mi ulgi jako biegaczowi do wejścia/wbiegnięcia na teren Karkonoskiego Parku Narodowego – w kasie był biegacz, z którym zamieniłam kilka słów na temat zawodów biegowych z dnia poprzedniego.

Krucze Skały

Picture 1 of 9

Dzień 4

W tym dniu przebiegłam tylko 12 km – znów do Zakrętu Śmierci, następnie czerwonym szlakiem do sztolni dawnej kopalni pirytu z XVIII wieku (Szlak Waloński), następnie czarnym szlakiem aż do ulicy Sanatoryjnej. Wracając do centrum mijałam piękny budynek obecnego Centrum Pulmonologii i Chemioterapii wraz z willą lekarską. Stamtąd także roztaczają się wspaniałe widoki.

Takie perełki - dalej ta ulica krzyżuje się z ul Armii Ludowej

Picture 1 of 4

 

W sumie uzbierało się przez te 4 dni 66 km i 2416 m różnicy przewyższeń.

Moje wrażenia:
– piękne tereny/widoki
– gmina troszczy się o to, aby być atrakcyjną dla turystów, biegaczy, rowerzystów (materiały promocyjne, dostępne mapy z propozycjami tras tematycznych, dobrze oznaczone skrzyżowania ulic, wiele imprez sportowych)
– można znaleźć miejsca gdzie podają smaczne jedzenie oraz wypić dobrą kawę.
– trochę przygnębiający jest widok starych budynków/willi/pensjonatów, które kiedyś musiały być piękne, a teraz popadają w ruinę
– obraz miejscowości turystycznej psują ciężarówki/tiry przejeżdżające przez miasto ze względu na brak obwodnicy.

Poniżej przebieg trasy biegowej z dnia 3 czyli na Szrenicę i Śnieżne Kotły