Montecampione z najbliższej górki

Tym razem padło na Montecampione. Trochę daleko (1200 km), ale jak zwykle okazało się, że warto.

Nie jest to duży ośrodek narciarski, w około nic nie ma, co można by zaliczyć do atrakcji turystycznych. Jednak do dyspozycji narciarzy jest 9 wyciągów kanapowych i … 1 orczyk oraz talerzyk (to dla tych co by tęsknili za skansenem narciarskim). Z poziomu 1200 m n.p.m można maksymalnie wyjechać na wysokość 2000 m.

Udało mi się sfotografować odległe o ok. 200-250 km pasmo górskie na granicy Włoch i Francji. Z sentymentem także spoglądałam na widoczne w oddali Jezioro Garda.

Sympatyczni właściciele i obsługa Pizzerii Valgrande serwowali solidne śniadania i smaczne obiadokolacje. Dobrego wina też nie brakowało. Nawet menu dla nas tłumaczono na polski z translatora google, no i raz wyszło, że można zamówić makaron z jelenia.

Właśnie na śniadaniu spotykaliśmy policjanta patrolującego okoliczne stoki, który dzień pracy zaczynał od capucino zwanego w tej okolicy capucio, a potem około południa trzy górki dalej na ogół zasiadaliśmy w restauracji na bomardino, też mając za sąsiadów policjantów (w tym znajomego ze śniadania).

Nie muszę chyba wspominać, że byli bardzo wyluzowani.

Wielkim zaskoczeniem była liczba narciarzy na stoku. W zasadzie było ich tyle, że z każdym można by się zapoznać w kilka dni i spędzić chwilę na pogawędce. Tylko w niedzielę przyjechało trochę więcej ludzi, a to dlatego że zorganizowano zawody dla dzieci i młodzieży.

Gdzie by tu pojechać

Picture 1 of 17