mapa szlaków

Dzisiaj rano na FB – fun page Kobietki biegają – pojawił się motywator o treści:
„Efekty się pojawią …jeśli Ty będziesz się pojawiać na treningach”. Całość okraszona widokiem biegaczki w górach.
Zatem nie było wyjścia, bo to święta prawda. Zrobiłam tym razem nietypową dla mnie trasę, a mianowicie, z Wapienicy wybiegłam na Dębowiec, potem zbiegłam na bielskie Błonia i dalej metodą Gallowaya udałam się na Kozią Górę. Droga powrotna – prawie dokładnie po śladach z małymi modyfikacjami.
Na Koziej Górze trochę mnie kusiło, aby jeszcze wbiec na Szyndzielnię, ale tabliczka pokazywała czas przejścia 2 godziny. Jest to czas określony przy spacerku, ale uznałam, że w niedzielę muszę mieć siły na trening rowerowy, stąd też odpuściłam sobie ten wariant trasy powrotnej.